zai blog

Twój nowy blog

Brak komentarzy

Nowy rok, hura –

Dojicon przed

1 komentarz

…wiec, dysponujemy godziną coś koło 2:30, pogoda cokolwiek znośna, przystosowana do spania, no ale wszystkiego mieć nie mozna, temperatura oczywiście dodatnia, wieć większy zapas kieszenei w gre nie wchodzi, cóż zawsze powtarzałem że poczucie chumoru Pana Boga jest cokolwiek zabawne, jestem już szcześliwie ogolony i przyszykowany w rekordowym czasie aczkolwiek pierwsze pociągnięcie było zaciećiem wiec mamy bardzo dobry omen na dzisiejszy konwent, zasadniczo wszyscy którzy zbierają dupska na doji proszeni są by łaskawie zwlekli dupska z łóżek i do kucomobili Robinie, w kazdym… cóż… zapomniałem, ale było napewno fajne XD… nom, więc licze iż zdążymy sie wszyscy spotkać na konwie, wszak przysłowie głosi: „wszystkie drogi prowadzą na Doji”, albo przynajmniej cosw te strone, czasem znosi w praw ale bedzie fajnie, zasadniczo to zaczynam jeden z dłuższych dni bo kończy sie zapewne dopiero w niedziele wieczorem, coprawda nie złożyłem żywej ofiary odnośnie doji, niemowlak jakos zdążył doczołgać sie do okna, ale za to dziś podbitą wioske ochrzciłem ku pokrzepieniu sercc mianem tego konventu wiec licze że bedzie dobrze, no i że nikt mi jej nie zdepta, było by mało wesoło, no w kazdym ja spadam bo jeszcze spaźnie sie na zapchany ludźmi z konvu pociąg, a pierwszy raz wygladam tak zajebiscie wiec przydało by sie pokazac, bo zajebiscie wygląda sie tylko przed konvem, po juzsie nie wygląda XD

Czym jest smutek, czym jest przygnębienie ?
Czy trzeba czyć sie silnym, czy trzeba udawać siłę?
Czy kiedy pragniemy by widzano nas śilnymi, to czy wtedy w rzeczywistości jesteśmy słabi ?
Słabość ?
Co to takiego, czym jest, czy kiedy płaczemy to pokazujemy słabość, czy kiedy przyjmujemy pomoc przyznajemy sie do słabości, jesli tak to czy każda pomoc jest litością, czy kiedy ktoś wyciaga do nas ręke to z litości ?
A czy może być inaczej ?
No bo w końcu mam dość litości, nei chce już być słabym, nie chce… ale moge tylko chcieć…
A skoro tak to, to ja nie chce pomocy, w chwilach smutku nei siegam po pocieszenie, nie wyciagam ręki, wiec skoro pocieszenie niesie ze sobą akceptacje słabości, to czy winniśmy iśc w przeciwną strone…
Przygnebienie, smutek, rozpacz, żal… negatywne, to wszystko jest negatywne, wielce dalekie od szczęścia, wiec nie potrzebuje pomocy, więc…
Nie jestem słaby, bez pocieszenia…
Nie potrzebowałem tego, nie byłem słaby, stałem się silnym, ale czy silnym stać sie można ?
Jeśli nie można to znacyz że śilny byłem, jeśli można to znaczy że osiągnełem cel, dotarlem do celu, spełniłem sie… potrzeba i jej zaspokojenie.
Zaspokojenia ?
Spokój?
Wiec osiągnełem to, osiągnełem szczęscie, osiągnełem je, szczęście w smutku…
Więc jestem słaby, nie siegne dalej niz do dłoni która jest ku mnie wyciągnięta, mam dość litości…
Więc to slabość jest siłą, a siła słabością, tak jak po przez smutek kieruje się szcześciem, tak po przez słabość kieruje sie siłą. Więc jestem silny. Silny. Jestem ?
Znowu ?
A kiedy sie okaże że jestem silny, to czy to oznacza iż sie do tej siły kieruje, przecież jestem silny, a gdzie wola ?
Łzy bez smutku.
Uśmiech bez radości.
Jestem człowiekiem… nie…
Jestem w masce, w masce samego siebie.

Nienawidze radzić… nie… nienawiść to zbyt mocne słowo… nie winniśmy używac takiej siły, bo to oznaka słabości.

XD

7 komentarzy

Ta notka jest pisana z PSP XD
Niezla mam bajke z tym serio :]
Panie Boze blogoslaw wszystkie kucyki ^^
Dobra potem jeszcze cos dopisze :D

Jeruniu ileż to jusz czasu upłyneło kiedy ostatni raz coś tu dawałem ^^’
No wiec skorzystam z tej okazi że zwiałem z roboty żeby coś napisać :D



ym…

DAAAAA XD




No i to by było na tyle jeśli chodzi o to co mam do powiedzenia ^^”’

Hepy K-day :*

1 komentarz

Wszystkim Katarzynką życze wesołego dnia Katarzynki :*

- -

8 komentarzy

… a tak mam dziś urodziny…
… hura – -
… mam 20 lat…
… hura – -
… ale fajnie…
… hura – -
… jestem stary…
… hura – -
… teraz prostata i śmierć…
… hura – -

7 komentarzy

Dopadly i mnie, nie jestem wyjątkiem. Dopadły mnie demony. Wręcz mnie opętały, o tak opętanie jest jak najodpowiedniejszym słowem. To śmieszne wiedziec ze jak wszyscy zwyrodnialcy i mnie w końcu dopadły demony. Ironia jest tylko taka, że to nie przez moje grzechy, to przez mój spaczony światopogląd, wiec w sumie to przez moje grzechy spac nie moge. Nie moge zasnac, bo je sie zgasić światło i położyć sie spać, choć sen jest najlepszą ucieczką. Bo tylko uciekam, boje sie stanać znów twarza w twarz, bo wystarczy że tylko spojze w tym kierunku, a wszystkie koszmary nocy staja sie niczym w porównaniu z jakie koszmary można śnić na jawie. Bo kiedy kłade sie spac nie potrafie nie patrzeć, to moaj kara, nie potrafie oślepnąc. I choc uciekam to nie odwracam głowy. Teraz nawet maski pękają, ochronią mnie przed wszystkim, ale przed tym nie potrafią. Za błedy lat przeszłych płaci sie słono, choć czasami pozornie błache są jak puszka pandory. Czego oczy nie widzą, to serce wykrwawia. Ironia jest tu że gdyby dano mi szanse cofnać sie w czasie i zmienic lub zniszczyć demona, to zobaczenie go sprawiło by że rana która nigdy nie zniknie teraz nigdy by nie przestała krwawić. Choć tak krew nie byla by tylko moja…

Załamanie

5 komentarzy

Dzisiejszy mój dzień jest spod znaku literki „Z” jak „Załamanie”.
W sumie mialem dzis zajebiscie zaczynajacy sie dzień, późno sie zaczął bo se długo pospalem, wrescie sie wyspałem za caly tydzień, wstałem naprawde wypoczety i wesołu, czulem spokuj. Jak tylko wstałem poszedłem na spacer, byla przepiękna pogoda zero chmur, muzyka na uszach, było idealnie. Było mi tak idealnie że nic mi nie przeszkadzało, nawet se w pokoju posprzatałem co jest u mnie graniczące z cudem. Było doskonale, doskonale. Jakieś kilka minut temu usłyszałem te cholernie wkurwiającą komurke mojej mamy, powiedziałem że mnie to denerwuje ale jej to wogóle nie obchodzilo, po raz kolejny ją usłyszałem, i taka fala gniewu mnie ogarneła że prawie w rękach złamałem klawiature, mną aż rzucało, to byłą taka złosc że nie potrafiłem jej opanowac, mną aż rzucało. To całe zło we mnie momentalnie sie wydostało, cała furnia, dziękuje Bogu że nie pozwolił mi wstać z krzesła bo mógł bym coś komuś zrobić, w jednej chwili wyszł oze mnei tyle złosci że aż mnie to przerażało. A w następnej poprostu sie pochyliłem i zacząłem płakać, bez niczego zacząłem płakac, lez juz tez nie potrafiłem zatrzymac. Nawet nie wiem z czego płakałem. Ale to że płakałem obficie pare minut nie zmienilo tego że czułem sie zdruzgotany, nie potrafilem juz panowac nad emocjami. Teraz siedze całkowicie załamany, zarazu pujde na dwór, to juz jedyna żecz jaka moze mi pomuc. Nie mam nikogo kto by mi mugł pomuc, nikogo na kim mugl bym sie wypłakac czy porozmawiac szczerze. Teraz to wszystko znalazło ujście…


  • RSS